Sukces albo normalne życie

Tytuł to wcale nie dychotomia ani nawet alternatywa – to synonimy :-)

Nie będę się już pastwić nad kołczingiem – znaczy na pewno będę ale jedynie przy okazji :-) zdradzę Wam za to niezawodną receptę na sukces.
Absolutly free, bez kursów, szkoleń, wysłuchiwania pseudointelektualnego bełkotu, bez konieczności czytania pogadanek dla dzieci z podstawówki.
Ba! – nawet „wykupienie” tej recepty nie będzie Was kosztować ani grosza, nie będziecie musieli się nigdzie zapisać ani wpuszczać nikogo do własnego życia.
Czytaj dalej

Reklamy

4,3 mln ludzi, 47,4 mln owiec.

Nigdy nie byłam, zawsze chciałam zobaczyć a nawet swego czasu całkiem poważnie myślałam o osiedleniu się tam na stałe (co nie do końca mi wywietrzało z głowy).
Bajkowa zaiste kraina – fotki stamtąd tchną spokojem i jakimś takim – dla mnie – optymizmem i sielskim zgoła nastrojem :-)
Są jeszcze cztery bonusy: życie biegnie zupełnie według „europejskich” (zachodnich) standardów a bardzo egzotyczna egzotyka jest w zasięgu ręki.
Cudowna historia z „zamierzchłych” (dla mnie) czasów no i rośnie tam sobie jakby nigdy nic kiwi i inne pysznościowe owocki :-)
Niektóre kiwi jak już dorosną to sobie biegają ;-p
Czytaj dalej

Cuda wianki – Plan Marshalla

Obalić Wam mit? :-)
Skazana jestem na tkwienie przy kompie to w wolnych chwilach sponiewieram jakąś baśń…
Coś w co niemal wszyscy wierzą i mają za coś niebywale fajnego.
Coś pięknego niemal jak unijne dopłaty które są zajebiste same w sobie a które za niedługo zaczną wychodzić nam wszystkim bokiem
Ladies & gentelmans…
The Marshall plane :-)
Czytaj dalej

Jeszcze o pukawkach.

                                                                              „Śmierć jednostki jest tragedią,   śmierć milionów to tylko statystyka”

Uparłam się i znowu napiszę o prawie do obrony.
Zdaję sobie sprawę, że nikogo raczej wpis na blogu nie przekona do niczego, nie jest zresztą moją ambicją kogokolwiek do czegokolwiek przekonywać.
Tak sobie popiszę tylko zahaczając z lekka o ludzkie pobudki :-)
Czytaj dalej

Ale jaja :-)

Ok, wróciłam z dość wyczerpującej podróży, przyznam że wyjazd był ciężki.
Nie bardzo mogę napisać co tam porabiałam, to ściśle tajny tajemniczy sekrecik dotyczący w dodatku nie moich spraw ale w sumie nic frapującego się nie działo.
Napiszę za to o manipulacji po amerykańsku :-)
Bo USA – powszechnie uważana nie tylko za oazę wolności ale i za jej światowego strażnika wcale taka nie jest a jedynie się tak przedstawia a jako że Amerykanie to w sporej mierze prości ludzie, prosto reagujący – zamordyzm musi być nie tylko bezboleśnie aplikowany ale i przedstawiany tak, by tzw. zwykli ludzie nie połapali się, że są dymani.
Czytaj dalej

Konstytucja z trzeciego maja.

Miałam napisać o Konstytucji z 3 maja…
Niestety – pochłonęły mnie rozrywki.
Bardzo przyzwoite z dzieciakami, nieco mniej przyzwoite z kilkoma znajomymi których diabli nadali dwa domy od miejsca gdzie się majówkowałam z dziećmi i zgoła nieprzyzwoite a nawet rozwiązłe z nie wiem dokładnie kim.
Mało zresztą ważne z kim, ważne, że było milutko.
No co – mi też należy się odrobina rozrywki w życiu… :-)
A co do czytanki o Konstytucji… Czytaj dalej

Pif paf!

Opowiem Wam historyjkę, moim zdaniem wartą tego :-)
Szczęśliwie historyjka nie moja, to o kimś zupełnie mi niemal obcym ale już jej problematyka dotyczy zarówno mnie jak i każdego z Was, mimo że wielu zapewne albo nie zdaje sobie z tego sprawę albo nie chce o tym z lenistwa czy strachu pomyśleć.
Czytaj dalej